O. John Bashobora w Rychwałdzie

Nie wzięłam z sobą nic, na czym zapisałabym wrażenia i słowa. Od razu wspomnę o filmie z Ugandy, do którego link podaję na końcu – warto zobaczyć, jak żyją i uczą się dzieci, o których O. John tak skromnie wspominał w sobotę. Tym bardziej będę go nazywać ojcem.

Rozumiałam niemal wszystko, co mówił u stóp pagórków nieopodal Sanktuarium w Rychwałdzie, wysłuchałam więc treści podwójnie. Gratuluję sprawnej pracy niezmordowanej tłumaczce. Błonia zapełniły się różnokolorowym tłumem pielgrzymów, którzy chyba w większości pocztą pantoflową dowiedzieli się o spotkaniu.

Służby porządkowe, głównie młodzi mężczyźni, pracowali niezwykle sprawnie, pokierowano nas na tymczasowy parking i szybko zmartwienie o ten aspekt wyjazdu przestało zaprzątać myśli. Rzuciły mi się w oczy drewniane umocnienia, podesty, przygotowane jako usprawnienie nad mało wygodnymi do przekroczenia przeszkodami beskidzkiego krajobrazu.  Nad wzgórzami od rana unosiły się mgły, poprzedniego dnia z nieba lał się żar i przy niższej temperaturze zrobiło się malowniczo-tajemniczo. DSC_0055Desz kropił, ale był łaskawy. Potem ustał… Czytaj dalej