Y Buenos Aires

Fragment wczorajszego filmu:

A teraz…

POWRÓT DO DOMU | ABRIR PUERTAS Y VENTANAS (Milagros Mumenthaler) AR 2011, 99′ ES
Furtka. Ostatecznie wszystko ma jakąś furtke? Tak to chyba trzeba rozumieć. Wystarczy ją otworzyć. Wystarczy – pojęcie względne. Długo myślałam, że to koleżanki. Chłodno było. Chłód gniazda bez rodziców? Babcia Alicja, najwyraźniej intelektualistka, która żywot zapewne dość stresujący wiodła, zanim umarła. I miała dziwactwa. Cóż. Nauka nie idzie w las. Ani w ogród. Pokazano, jak przemyśliwanie wiedzie do realizacji – niczym pstryknięcie palcem, jak realizuje się swoisty autyzm, który jednak jest ucieczką w stronę zdrowienia, jak po stracie można zyskać wolność. Wystarczy posłuchać emocji, otworzyć okno inaczej, pozbyć się zabawek z dzieciństwa, opróżnić garaż – nie wiem, czy dobrze lokalizuję to miejsce – by przestać widzieć mur między sobą? Może trzeba poczuć się chcianym, by „mimo wszystko” mogło zaistnieć. Kinematografia nie musi odpowiadać. Wolno jej tak wiele, jak nikomu nie można, używając słownictwa bł. Jana Pawła II. Podobno „wszystkie grały bardzo dobrze”. Tak się dzisiaj mówi. Nie dziwi nic.