Narcisse. Et moi.

Jawi mi się, jako zapach przemyślany, z którym chce się być. Choć ostrożnie. Afirmuje dojrzałość, opisywany jednocześnie, jako tchnący młodością. Drapieżny, ale i słodko falujący, latający dywan z opcją odrzutowca.  Niepoetycko poetycki. Jak rzeczywistość otulająca kulę, w której tańczy śnieg. Tutaj wirują pyłki kwiatów i drobiny przypraw, jest cieplej, wciąż nieco marzycielsko, ale i bezwzględnie tu i teraz. Nieustępliwy.

Wczoraj poczułam jego waniliowe oblicze, po raz pierwszy – pod koniec dnia w pracy. Jak uśmiech, uścisk ręki. W grudniu stałam w TK Maxx z czerwonym pudełeczkiem w ręce, zastanawiając się, czy inwestować w zapach, którego nie znam. Sięgnęłam po komórkę, by przeczytać opinie  i chyba nigdy wszcześniej nie chciałam bardziej, by były tam opisy adekwatne do tego, czego można się spodziewać. Były różne, ale intrygowało mnie to, że nieraz skrajnie odmienne. Na półce obok znalazłam opakowanie otwarte, poczułam choć część spektrum tego zapachu – ta część mnie przekonała.PicsArt_1389208397602

Wróciłam do domu i bardzo niewiele eliksiru wydobyłam z uroczego flakonu. Po męczącym dniu ta moc wywołała nieprzyjemne reakcje wegetatywne, jakieś dziwne osłabienie, może trochę ból głowy. Zmartwiłam się, a w wyobraźni zaczęły rodzić się scenariusze, co też uczynić z pełną buteleczką niewypału.

Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała znowu, kolejne użycie zrealizowałam w postaci chmury zapachu. To było to, nie od razu, zaraz potem. Naczytawszy się niegdyś o potencjalnej szkodliwości perfumeryjnych substancji, staram się, by nie kontaktowały się ze skóra, a z ubraniami. Za drugim razem narcyz był dla mnie głównie goździkiem.PicsArt_1389208890535

Odmiennie, niż za trzecim razem, kiedy poczułam także wanilię, głęboko, u podnóża zapachu. Myślę, że ten industrialny, syntetyczny odcień, o którym można przeczytać jako wadzie, to jedna z jego zalet. Jest w tym akordzie nuta orientu, głębiej zaś nuta mydlana, ale bardziej kojarząca się z czystością, niż kafelkową, zimną łazienką. Jak pachnie narcyz, nie wiem, podobno niewyczuwalnie dla ludzkiego powonienia, inni mówią, że ziemiście. Czuję godździk, goździk, goździk, który przywiódł mi na myśl Malmaison od Floris. Czytaj dalej

Szczotka Macadamia – warto?

Dzisiaj z drugiej ręki o szczotce Macadamia. Była prezentem dla mojej Siostry. Pytałam ją, czy można polecać, co może o niej powiedzieć. Cieszy śliczna saszetka, w której przyszła szczotka – zrobiona z grubego, powlekanego od wewnątrz materiału, posiada też mniejsze nieco prześwitujące okienko. Jak widać, zębów jest dużo, a każdy ma być nasączony zbawiennym dla włosów olejem Macadamia. Czegóż więcej chcieć? Oczywiście, starałam się sobie wyobrazić, jak też to cudo będzie działać. Szczotka pozostawia włosy jakby gładsze, odżywione, jednak trzeba uważać, jak się jej używa. Zaczynanie zbyt blisko skóry głowy może się kończyć przetłuszczeniem. Wiem, że siostra używa jej tylko na świeżo umyte włosy, by nie wprowadzać pyłów miejskich i kurzu do tych naolejowanych pałeczek. Ostatecznie nie sięga po nią za często. Co ją zniechęca? Włosy początkowo się elektryzują, dopiero po czasie może się cieszyć efektem ostatecznym. Parę razy szczotka „wyszła z zawiasów”, wyskoczyła z oprawy cała gumowa część. Nie wiem, czy to wada egzemplarza, przypadłość całej rodziny szczotek Macadamia, czy może — gęstość czesanych włosów? Wyobrażam sobie, że plusem może być drewniane wykończenie. Pomysł jest ciekawy, wykonanie ładne, działanie — jako takie. To tak z naszych obserwacji. Pozdrawiam!

Przepisowo ;) Ponowna próba sił

Wróciłyśmy… Leśne ścieżki zastąpiły chodniki. Już nie uderza nas piękny zapach czystego powietrza, ale jesteśmy zdecydowane na kontynuację diety. To trzeci tydzień i na bazie tego, co smakowałyśmy, widziałyśmy, ale i naszej inwencji — staramy się nie zarzucać diety owocowo-warzywnej. Siostra i ja – jak dotąd — dajemy radę :)

Zaskakująco dobre połączenie – jedna z surówek:  1 kalarepa, 2 kiwi, 1/2 grapefruita

Inna ciekawa sałatka to:  kiszona kapusta, jabłko, marchewka, kiwi, kminek do smaku – wbrew pozorom nie ma nadmiaru kwaskowości

Dodajemy to, co akurat mamy i stopniowo zużywamy zapasy.picsart_1351345465485 Zupy na warzywach potrafią wyjść wyśmienite, nie blendujemy z prostej przyczyny nieposiadania chwilowo blendera, ale już wyobrażam sobie, jak zupka o bogatym smaku prezentowałaby się jako krem. Czasami używamy mieszanek mrożonych, częśściej robimy wszystko od podstaw.

Mrożonki ułatwiają sprawę, ale obiło mi się o uszy, że proces technologiczny, w jakim się je otrzymuje, jest zbyt szybki i poddaje owoce/warzywa za niskiej temperaturze, co przyczynia się do utraty ich zdrowotnych właściwości. Zamiast błyskawicznie w -60 st. Celciusza, trzeba by zamrażać je w normalnym tempie w temperaturach naturalnych, nieco poniżej zera, wyobrażam sobie, że do -10 st. na przykład.

Przyznaję, jest to wyzwanie do robienia mrożonek samodzielnie z warzyw, które niedługo się pojawią, jeśli będzie dostęp — najlepiej ekologicznych. Później, jesienno-zimową porą sięgamy do zamrażarki i mamy wiosnę na talerzach w pełnej krasie. Mniam.

Nastawiłyśmy też buraki na zakiszenie barszczu. Czekamy niecierpliwie na rezultaty. Ciepły barszczyk z rana działa cuda.

Napiszę wkrótce o tym, jakie rezultaty przyniosła ze sobą zmiana diety.

Dzięki Panu, który odwiedzał Ośrodek już któryś raz i był tak miły, że pokazał nam wiele okolicznych miejsc, wartych odwiedzenia, otrzymałyśmy namiary na rewelacyjny blog: http://arbuzowedaiquiri.blogspot.com/

Wielki talent Autorki :) Czekamy na rozszerzenie diety, wtedy próby będą nieuniknione! Dzięki i serdecznie pozdrawiamy!

Dygresyjnie jednak muszę tu wspomnieć o soi konkretnie, choć nie mam dotąd wyrobionego zdania, słyszałam poważne ostrzeżenia co do jej spożywania w ogóle — czas zacząć  zgłębianie tematu.

Dobrego przedwiośnia :)

Ach, i jeszcze — właśnie udał się pyszny, aromatyczny szpinak, więc z radości i o nim napiszę: paczka szpinaku, 3 ząbki czosnku drobno posiekanego i utartego z solą morska, pół drobno posiekanej cebuli czerwonej; czosnek podprażyć sam, dodać niewielką ilość wody, cebulkę, dać im chwilę, by się podgotowały, dodać szpinak, mieszać cierpliwie i voila!

Olej nad olejami * Pachnidła

Witajcie! Dzisiaj nie będzie o maśle do ciała Logony z owocem granatu i sezamem => ORIENTAL Body Butter Granatapfel & Sesam link, choć jest świetne, pachnie niepowtarzalnie i bardzo tu pasuje. Jakkolwiek na końcu podam obietnice producenta :)

Dzisiaj o miłości i relacjach damsko-męskich oraz pachnidłach, czyli pomyśle, który zaważa na wszystkim.

Oblubienica, Dante Gabriel Rossetti, 1865–66, obraz inspirowany Pieśnią nad pieśniami (Credit: Wikipedia)

Inne słowa klucze? Rozwój szeroko pojęty, dramat – erotyk, czyli Pieśń nad pieśniami, wybór, składniki miłości, królewskie małżeństwo

Nie z tej beczki?

Nie omińcie tego. Jeśli coś mówi Wam krakowska Beczka, to będzie z tej beczki :)

Opowiada O. Adam Szustak OP, o którym gdzieniegdzie głośno, a gdzieniegdzie dopiero się robi: Czy miłość jest jeszcze możliwa?

Są cztery części, polecam całość.

Pozdrawiam i życzę nam cudownych zapachów w życiu :)

♥♥♥

PS. Zaczynam czuć pieczony chleb – bochenki: Drugi i Trzeci – i choć zapomnieliśmy dodać czarnuszkę choćby do jednego, nie przeszkodziło im to w rozbrajającym ~pachnieniu~~

Masło do ciała z owocem granatu i olejem sezamowym (Oriental Body Butter Granatapfel & Sesam) Ujmująca kompozycja orientalnych nut zapachowych otacza skórę i oczarowuje zmysły Olej sezamowy uelastycznia, ujędrnia i wygładza skórę. Masło kakaowe intensywnie natłuszcza i sprawia, że staje się ona wyjątkowo miękka. Olej jojoba intensywnie i długotrwale nawilża, a masło shea regeneruje i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry poprzez stymulację komórek. Masło shea posiada także delikatny, naturalny filtr słoneczny, dzięki czemu chroni przed promieniowaniem UVB, natomiast ekstrakt z granatu wzmacnia ochronę przed słońcem na poziomie promieniowania UVA i UVB. Olej palmowy uspokaja, wycisza i łagodzi wszelkie podrażnienia. Do codziennej pielęgnacji zwłaszcza suchej skóry. Produkt polecany także do skóry wrażliwej. Produkt należy zużyć w ciągu trzech miesięcy od otwarcia. Ilość: 200 ml.

Płukanka ziołowa Herbapolu

Witajcie! Chciałabym się podzielić informacją o ciekawym produkcie.Bardzo go polubiłam, także za zapach. Wiem, że jest również wersja przyciemniająca o innym składzie – link. Na myśl przychodzą mi Zaplątani. Ale i Złotowłosa – baśń, która wywarła na mnie w dzieciństwie ogromne wrażenie. Pamiętam księżniczkę w ciemnej opończy, która spieszy z flakonikiem cudownego eliksiru do katedry, gdzie leży ścięty (sic!) ukochany; przypominam sobie też gondole/łodzie na jeziorze. Nigdzie nie mogę znaleźć namiarów na ten film. Może ktoś z Was go kojarzy? Koniecznie dajcie znać :) Wracając – producent sugeruje, by spryskiwać włosy naparem. To inne zastosowanie, niż się spodziewałam, ale bardzo wygodne. Działanie rozjaśniające nie jest dla mnie oczywiste, jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że z założenia będzie ono delikatne. Chociaż, gdy stosuję, jako nawilżacz przed olejowaniem, efekt rozjaśnienia jest zauważalny. Tu może nakładać się działanie olejów. Włosy chłoną ładny zapach, stają się bardziej zdefiniowane, sztywniejsze – to może zasługa skrzypu. Po utrzymaniu spryskanych włosów w ślimaku, fale zyskują na kształtcie i blasku. Naturalne składniki mają też mieć inne dobroczynne działania, jak można przeczytać na opakowaniu. Myślę, że przy ciekawej kompozycji i przyjemnym zastosowaniu to dobra propozycja dla blondynek, którym zależy na utrzymaniu koloru. Zwłaszcza teraz, w zimniejszych miesiącach.

Za oknem pierwszy śnieg egzotycznie wygląda na wiszących na drzewie czerwonych jabłkach.

Macie swoje sposoby na naturalne rozjaśnianie włosów?

Pozdrawiam :)

Kryzys ozdrowieńczy?

Witajcie! Będzie o jedzeniowych odkryciach. Mam kilka, bo musiałam zmodyfikować dietę.

Poprzednia niedziela to ostatnia niedziela, kiedy jadłam wołowinę w sosie :) Potem rozstałam się z produktami pochodzenia zwierzęcego oraz tymi zawierającymi gluten. Rewolucja.

Uwieczniłam mój pierwszy obiad na nowej drodze życia. Samopoczucie się poprawiło. Potem było tylko lepiej, nawet, kiedy chwilowo ciężko…

Czytaj dalej

MR Irresistible czyli Księżycowe „sprawki”

Kiss between Audrey Hepburn and George Peppard...

Kiss between Audrey Hepburn and George Peppard at Breakfast at Tiffany’s. (Photo credit: Wikipedia)

Witajcie!

Proponuję Moon River jako temat przewodni.

Pamiętaciescenę ze Śniadania u Tiffany’ego?

Moje zasłuchanie może trwać długo :)

Do czego zmierzam?

Wpadły mi w ręce notatki dotyczące rolnictwa biodynamicznego (sic), ale nie tylko. Założeniami tegoż są m.in. komplementarne włączenie się człowieka do współpracy z przyrodą, przestrzeganie wpływu położenia ciał niebieskich na prace w gospodarstwie. Niewiele wiem o tym ostatnim, ale zagadnienie jest ciekawe.

Cropped screenshot of Audrey Hepburn from the ...

Cropped screenshot of Audrey Hepburn from the trailer for the film Breakfast at Tiffany’s (Photo credit: Wikipedia)

Spójrzcie, co czytamy:

Nów/New Moon (Księżyc blisko Ziemi, IV kwadra)

  • organizm magazynuje energię
  • rany mniej krwawią, dobra pora na operacje
  • nieskuteczne zabiegi kosmetyczne (czyszczenie twarzy, farbowanie, itp.)
  • przycięte rośliny dobrze odrastają
  • ścinane drzewa na opał zawierają mało wody
  • nie wysiewać i nie wysadzać roślin
  • połów ryb (?)

Nów to ta faza, kiedy nie widzimy księżyca – na rycinie – po prawej:

English: Orbit of the Moon and phases seen fro...

Orbit of the Moon and phases seen from Earth (Photo credit: Wikipedia)

Między nowiem a pełnią mija 14 i 3/4 doby, ale zanim pełnia, Księżyc się „Dopełnia”:

I kwadra (Księżyca przybywa, ma on kształt litery „D„)

  • organizm ma skłonności do magazynowania wszystkiego, co mu się dostarczy, skłonności do tycia
  • wolna przemiana materii, wysiłek bardziej męczy
  • dobrze są przyswajane odżywki, witaminy, balsamy, zwłaszcza przez skórę i włosy
  • dobra pora na farbowanie włosów (dodam od siebie – farbami naturalnego pochodzenia, bo z komercyjnych skóra wchłonie więcej chemii)
  • obniża się krzepliwość krwi, rany bardziej krwawią, unikać zabiegów chirurgicznych i stomatologicznych
  • w sadownictwie dobra pora na ścinanie zrazów i przesadzanie drzew, gdyż soki roślinne są mniej aktywne
  • siać i wysadzać rośliny jednoroczne wydające plony nad ziemią, np. zboża, rośliny motylkowate, oleiste i włókniste
Audrey Hepburn at Breakfast at Tiffany's. Espa...

Audrey Hepburn at Breakfast at Tiffany’s. Español: Audrey Hepburn en Desayuno con Diamantes. (Photo credit: Wikipedia)

Mamy jeszcze dwie główne fazy Księżyca: Pełnię i III kwadrę.

Chcielibyście przeczytać o tym, co o nich mówią rzeczone notatki?

Może macie swoje obserwacje, doświadczenia w tym temacie?

A jaką mamy dzisiaj „fazę”? Możemy wieczorem obserwować niebo, wyjść na spacer :) lub kliknąć tutaj.

Pozdrawiam :)

PS. Dodaję Moon River do listy utworów dla dzieciaczków

Sounds before birth – Zapraszam!

Naturalnie o pastach

Witajcie! Dziś chciałabym się podzielić z Wami informacją o jednej z moich ulubionych past do zębów.

Jedna z córek Instytutu Zielarskiego L’Angelica, rodem z Włoch :) Ma kilka ciekawych sióstr – choćby tę z olejem z drzewa herbacianego (jeszcze się nie poznałyśmy).

Przedstawiona na zdjęciu, zamknęta w zgrabnej tubce pasta to wersja Świeży Oddech. Jej smak został bardzo korzystnie skomponowany, specyfik dobrze się pieni, także wygląd i konsystencja są po prostu „pastowe” – to biała, jednolita mieszanka.

Naturalne składniki (bazylia, tymianek, mięta) działają kojąco, nie podrażniają, na czym zależy mi u początków dnia, kiedy wolę unikać zaczerwienień skóry mającej kontakt z pianą.

Inaczej ma się sprawa z wybielaniem – coż, nie do tego jest przeznaczona i z pewnością nie daje efektu 3D white, choć moja siostra uważa, że nieznacznie wybiela. Nie zauważyłam takiego działania i nie spodziewam się go.

Na marginesie, spotkałam się z przypadkiem grzybicy jamy ustnej po zastosowaniu silnie wybielającej pasty Crest.

Skład Anielskiej, którą zamawiam w internecie, odbiega od składów past drogeryjnych.

Informuje o tym, poza opisem na tubce, zielony marker na zgrzewie. Dla kontrastu, w centrum zdjęcie pasty Blend-a-med.

Do niedawna nie zwracałam uwagi na te prążki. Co oznaczają? Czarne, czerwone, niebieskie, zielone… Ma to być kodyfikacja kolorowa składów i ich pochodzenia – od syntetycznych, często potencjalnie szkodliwych, poprzez mieszane do naturalnych.

Myślę, że pasty o naturalnym składzie, niekoniecznie ta, stanowią ciekawą alternatywę dla osób borykających się z podrażnieniem oraz dzieci, kobiet w ciąży, matek w okresie okołoporodowym i karmiących, każdego, kto ceni sobie naturalne pochodzenie używanych kosmetyków.

Próbowaliście takich past? Macie swoich faworytów?

Pozdrawiam :)

Apetyczne zapasy

Nie, nie znam żadnych wytycznych dla terapii wodą z kokosa :) O wodzie kokosowej pisałam TU.

Zdjęciowi zapaśnicy to częściowo przesyłka spod Warszawy, częściowo – bardziej korzystne – zakupy internetowe w Almie24, gdzie była promocja. Przykro mówić o sklepie organicznym w Galerii Krakowskiej – trzeba zapłcić niemal dwa razy więcej.

Z tego, co słyszałam, woda z kokosa zyskuje coraz szersze grono zwolenników. Ludzie wracają do natury, po tym, jak działalnością w wielu dziedzinach zaczęli sami sobie zagrażać.

Te pudełeczka same są jak młode kokosy :) Trochę napoju zostaje na dnie i nie da się go wypić inaczej, jak robiąc kartonikowi małą operację.

Próbowałam także wersji w butelce plastikowej oraz innej – w puszce, firmy Coco Cool (swoją drogą, coś mi to przypomina). Żadna mi nie smakowała porównywalnie, posiadały wyraźny posmak miąższu kokosa, którego wersja kartonikowa jest pozbawiona.

Warto spróbować. Pozdrawiam :)

Aleppo, Syria

Wielu osobom, także mnie, Aleppo przywoływało na myśl najpierw mydło.

Gdy wpatrywałam się niedawno w niezrozumiały napis, odciśnięty na jasnobrązowej kostce, myśli biegły do tamtych miejsc, ludzi, zapachów, historii, innego, tajemniczego świata. Wspomniałam o mydle TU .

Tymczasem…

28.09. Bejrut (PAP) – Syryjscy opozycjoniści informują o najcięższych od dwóch miesięcy walkach w jednym z największych miast Syrii – Aleppo. Piątek jest drugim dniem nowej ofensywy rebeliantów przeciwko siłom reżimowym w tym mieście.

Trzymilionowe Aleppo, które kiedyś było bastionem zwolenników prezydenta Baszara el-Asada, stało się kluczowym polem bitwy w syryjskiej wojnie domowej. Jego zdobycie byłoby dla syryjskiej opozycji wielkim strategicznym zwycięstwem, zdobyciem potężnej twierdzy na północy kraju, w pobliżu granicy z Turcją. Porażka rebeliantów oznaczałaby dla reżimu nieco więcej czasu – wskazuje agencja Associated Press.

Według Opozycyjnego Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w trwającym od marca 2011 roku konflikcie śmierć poniosło ponad 30 tys. osób, głównie cywilów.

/PAP, Ciężkie walki w syryjskim Aleppo, na: http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=swiat&idNewsComp=&filename=&idnews=75802&data=infopakiet&_CheckSum=-1201729298 dostęp: 04.10.2011/

Kilka dni temu podano kolejne doniesienia o trwaniu walk, dziś – o wymianie ognia między Syrią a Turcją.

Bejrut – stolica Libanu, państwa graniczącego od zachodu z Syrią.