Nie dam się – Zobowiążę się

Co kilka dni, siedem i ciut, Księżyc zmienia kwadrę.
Przyglądam się…
Zaoceaniczny klimat, uśmiechnięty personel przestrzegających kanonów dobrej obsługi, warto zajrzeć do Jeffa

Zaoceaniczny klimat, uśmiechnięty personel przestrzegających kanonów dobrej obsługi, warto zajrzeć do Jeffa

Trzecia kwadra – Po Pełni

25 września, dzień trzeci, Księżyca ubywa, jutro wczodzi w ostatnią kwadrę; śpię, czuję się słabo, to zapewne z powodu tych pięciu dni z glutenem w posiłkach. Myślałam nawet, że to półpasiec, ale zmiany zaschły, zbladły wyjątkowo szybko. Dziś bez cardio. Nieparzysty dzień odpoczynku od przysiadów.

PicsArt_1364558415104

24. września, przepoławiam datę na początek: 12 przysiadów rano, 12 po powrocie domu. Tata mi się przypomina, na muchy w nosie, brak sił, narzekania było jedno rozwiązanie: „dziesięć przysiadów!” :)  Rano złapałam, co było: mleczko, 200 ml oleju kokosowego i zrobiłam ćwiczenia ramion w trzech kierunkach, po 10 powtórzeń. Zupa szpinakowa, zielona herbata, sałatka Mexico, cóż – z serem, kurczakiem, sosem, kawałkami tortilli – rzeczami, których normalnie nie jem. Jedzenie na mieście się nie opłaca i jest mało pewne jakościowo. Ale że jestem na walizkach.. Tęsknię za ludźmi siędzącymi za ładnie nakrytym stołami. Szkoda, że to dzisiaj taka rzadkość. Jemy na plastikach, plastikami, oby nie plastik… Postanawiam nie jeść plastiku, chemii, i innych szkodliwych przenośni. Małe zakupy kosmetyczne. Lecę na drugą stronę rzeki. EDIT: Udało się zrealizować wtorkowe cardio :) Kasza jaglana z mlekiem migdałowo-orzechowym. Coś z Jeff’s, by nie wyrzucić… Apetyt się wzmaga po wysiłku. Piję wodę, wodę kokosową i herbaty: białą, pokrzywę, skrzyp. Dwunastka wieczorem. Sprint do spania.

Gigantyczne cebule opiekane od Jeff'sPanierkę mają z płatków kukurydzianych, ciekawa, ale najwyraźniej nie bezmączna

Gigantyczne cebule opiekane od Jeff’s. Panierkę mają z płatków kukurydzianych, smaczną, ale najwyraźniej nie bezmączną

Jest 23. września. Ojciec Pio już wie, co robi. Dostaję inspirację za inspiracją. Godzina 22:51 – miałam spać od 51 minut. W pokoju mydło i powidło przed przeprowadzką. Jeszcze nie wiem, gdzie. 1000 i jedna myśl po nocy, a bezruch trwa. Koniec z tym. Jest po pełni, choć wiem to z internetu… 20-kilka przysiadów. Odtrutka po Jeff’s – American dream restaurant – bo moja trzustka czuje pismo nosem – jabłko, jabłko, jabłko, gruszka. Muszę się ratować przy pomocy własnych kończyn i albo zrobie masło z tej śmietany, w której pływam, albo pójdę na dno. Msza św. za mnie siódmy dzień, Mamo, dziękuję.

Advertisements

Zapraszam do wyrażenia swojej opinii. Podpis jest dowolny. E-mail, Signature, Website are optional. Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Thank you for visiting my blog.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s