Kryzys ozdrowieńczy?

Witajcie! Będzie o jedzeniowych odkryciach. Mam kilka, bo musiałam zmodyfikować dietę.

Poprzednia niedziela to ostatnia niedziela, kiedy jadłam wołowinę w sosie :) Potem rozstałam się z produktami pochodzenia zwierzęcego oraz tymi zawierającymi gluten. Rewolucja.

Uwieczniłam mój pierwszy obiad na nowej drodze życia. Samopoczucie się poprawiło. Potem było tylko lepiej, nawet, kiedy chwilowo ciężko…

Dziś siódmy dzień abstynencji. W piątym dniu czułam się wyraźnie słabsza. Była to wielka odmiana po dniu czwartym, który był niesamowity – zdumiewał mnie przypływ energii i brak negatywnych odczuć, których spodziewałam się w reakcji na niektóre codzienne sytuacje. Nie czułam się tak dobrze od niepamiętnych czasów :) Szybkie myślenie, niezaburzone odczuwanie, rozpierająca energia.

Przestałam się „truć” i ciało mówi dziękuję??

Po sięgnięciu do opisu diety dr Dąbrowskiej, dochodzę do wniosku, że przedwczoraj dopadł mnie pierwszy kryzys ozdrowieńczy – stan spodziewany i świadczący o tym, że zmiany idą w dobrym kierunku. Uff – czyli nie miałam patologicznej męczliwości ramion, przedramion, żuchwy (!).

Praca pochłania sporo energii, więc piątkowy wieczór po debiutanckim tygodniu owocowania i warzywowania mógł odbierać żuchwie jej normalną żywotność;) Dobrze! Dodatkowo – bolała mnie głowa, czasem stawy, było mi też zimno przez jakiś czas. Wszystko to mają być objawy oczyszczania.

Moje modyfikacje dietowe prostą drogą prowadzą do sposobu żywienia zbliżonego chociażby do diety dr Dąbrowskiej czy terapii dr. Gersona. Cóż, co do tej ostatniej – byłoby pięknie pić soki „tryskające zdrowiem”, nie mam jednak aktualnie ku temu warunków. Ale już ostrzę zęby na odpowiednią sokowirówkę. Zbieram informacje, eksperymentuję, planuję.

Jestem naprawdę mile zaskoczona, że zmiany na lepsze widoczne są tak szybko. No i dodam, że tak ładnej cery i włosów też już dawno u siebie nie widziałam, nie czułam.

Może wyeliminowałam z diety jakiś nieznany alergen? Bardzo prawdopodobne. Przyjdzie czas na próbę prowokacji.

Aktualnie –  trwam! Dobrze mi, choć tymczasowo trudno, z tą nową codziennością, która wiele uczy.

Dzisiejszy obiad: pomidory, fasolę czerwoną, dwie posiekane cykorie udusiłam, następnie dodałam zarumienioną cebulkę dymkę ze szczypiorkiem i ząbkiem czosnku przygotowane na odrobinie oleju rzepakowego, do tego doszła przyprawa do diety bezsolnej. Smaczne połączenie.

Chyba bardziej odczuwam teraz smaki i zapachy.

Ktoś z was próbował głodówek lub diety owocowo-warzywnej?

Pozdrawiam :)

Advertisements

One thought on “Kryzys ozdrowieńczy?

  1. Pingback: DietoRelacja - tydzień 2. | Le mois des mirabelles

Zapraszam do wyrażenia swojej opinii. Podpis jest dowolny. E-mail, Signature, Website are optional. Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Thank you for visiting my blog.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s